Karma w Numerologii

Karma w Numerologii

Postprzez Abra » 21 cze 2010, o 18:30

Poszukiwanie Uniwersalnych wartości jest najważniejsze na Drodze Rozwoju. Nie psychiczne umiejętności, nie telepatyczne możliwości, nie umiejętność „bycia kanałem” a nawet nie permanentny kontakt z tzw. „Mistrzami Wewnętrznymi”.
Poszukiwanie, doświadczanie i wdrażanie w codzienne czyny i postawy tego Uniwersalnego Pierwiastka jest właśnie tym o co tak naprawdę chodzi w pojęciu „Rozwój Duchowy” (pojęciu nadużywanym ostatnio, wręcz aż do stanu zużycia).

Uniwersalność bowiem to jest to, co zbliża nas do ŹRÓDŁA, to jest Przestrzeń, z której przyszliśmy i która łączy nas w swej najbardziej podstawowej i intymnej istocie.
Na Ziemi nie bardzo mamy inne wyjście: jesteśmy ( z samej definicji człowieczeństwa) osobni ciałem, indywidualni, unikalni – po to tu przyszliśmy, żeby tego właśnie doświadczać. Jednak nasz wymiar duchowy, my - jako Istota Duchowa trwamy w Uniwersalności, Jednoczesności i Miłości Bezwarunkowej.

Sztuki ezoteryczne takie, jak Numerologia czy Astrologia, w większości wypadków używane są jako narzędzia mantyczne czyli rozczytujące Przyszłość.
Mogą one jednak być nie tylko oknem, przez które staramy się zajrzeć do „kuchni Boga”, ale kluczami do wewnętrznej wiedzy, obcowaniem z esencja boską zawartą także w nas, za pomocą Symboli i wnikaniem w systemy kosmologiczne (jak Kabała czy I-Ching).
Tak pomyślana przygoda z Numerologią staje się Doświadczaniem Samego Siebie i relacji ze Wszechświatem, otwiera nas na wszystkie aspekty życia duchowego i, tym samym, pozwala uduchawiać codzienność.

Głównym „grzechem” nauk ezoterycznych jest zapominanie (mimowolne lub celowe), że tzw. „wpływy” nie rządzą nami, lecz pokazują, jak stworzony jest świat i Wszechświat, w którym przyszło nam żyć oraz wg. jakich reguł możemy ten świat stwarzać inaczej.

Jabłko nie spada jedynie po to, by je zjeść, czy uderzyć nas w głowę. Spadając ukazuje nam bezustannie istnienie prawa grawitacji.
Wszystko służy Zrozumieniu, czyli zharmonizowaniu się z prawami kosmicznymi w nas.
Pasywność, która jest częścią wprowadzonego w nas programu, poczucie bycia „naczyniem”, „narzędziem” a nie „Partnerem”, „Współpracownikiem” powoduje, że ślepi jesteśmy na możliwości współuczestniczenia w Kreacji Stworzenia.

Ciągle traktujemy wiedzę numerologiczna jak zbiór „sposobów” na zaczarowanie rzeczywistości, która nam się nie podoba. Nie idziemy tropem „wyższych ścieżek” czyli POJĘĆ. Te Pojęcia, które wyznaczają charakter naszej rzeczywistości, naszych postaw, przekonań i systemów są zawarte w Liczbach, dlatego one działają. Jednak Liczby są tutaj po to, by w nich szukać, docierać do esencji idei, oczyszczać przekłamania i zniekształcenia a nie traktować użytkowo. Prowadzi to do tego, że utrwalamy i zatrzymujemy zniekształconą rzeczywistość nie spostrzegając, że otwierają się nowe możliwości energetyczne i moglibyśmy przyśpieszyć nadejście „Nowej Ziemi” pracując z esencją źródłowych idei, przywracając oryginalny sens pojęciom. Podobne jest to trochę do pracy Depaka Chopry, który znajduje wraz z pacjentem „dźwięk prymarny” (tzw. „pra-dźwięk) i zmienia nim zaburzoną strukturę matrycy energetycznej jednego z elementów kodu genetycznego przywracając mu pamięć programu „zdrowia” czyli źródłowej harmonii energetycznej. Wtedy choroba, będąca skutkiem takiego zaburzenia – znika! Podobnie jest z naszą rzeczywistością: oparta na powielanych i utrwalanych programach zaburzonych pojęć – odzwierciedla te zniekształcenia stając się rzeczywistością „chorą, chorszą i najchorszą”. Mówię oczywiście zarówno o naszej rzeczywistości wewnętrznej jak i zewnętrznej.

Jednym z bardzo obciążonych błędnym odczytem jest pojęcie KARMY. Najczęściej kojarzone jest z karą. lekcją do odrobienia, wywiązaniem się ze zobowiązań. To odczytanie było zgodne z koniecznością doświadczania poczucia winy, ewolucji poprzez cierpienie charakterystycznymi dla odchodzącej epoki. Obecność Liczb Karmicznych w obszarze liczbowym danej osoby jest wskazuje skutki uprzednich czynów jakie można będzie spotkać w swoim scenariuszu na obecne wcielenie oraz obszary pojęć, które należy zweryfikować i, poprzez zrozumienie, dotrzeć do ich właściwego, źródłowego znaczenia. Przywracając w naszej świadomości to właściwe znaczenie „oczyszczamy” jednocześnie „zamulony” niewiedzą i przekłamaniami obszar tego pojęcia powołując do życia również właściwe czyny a więc niwelujemy, rozpuszczamy niejako karmiczność problemów wynikających z błędnego odczytu.

Jak wiadomo rzeczywistość zależy od poziomu, z którego nasza świadomość ją postrzega. Im więcej widzimy, im bardziej otwierają się nasze zmysły i nadzmysły tym więcej możliwości, poprzednio ukrytych, dostrzegamy. I tak.:

Liczba 13/4 - Jest okazją do sięgnięcia do swojego potencjału twórczego. Żeby taki kanał dostępu utworzyć i utrzymać drożnym przyciągnięte sytuacje zawierają zazwyczaj element bardziej lub mniej dramatycznego zagrożenia bytu materialnego lub wytrącenia z pozornej równowagi uczuciowej (klęski materialne, ruina, zdrada, separacja). Mają one na celu wywołanie głębokiej transformacji wewnętrznej, otwarcie się na nowe możliwości i znalezienie nowych rozwiązań. Nazywam to „syndromem Greka Zorby”, który po zawaleniu się swej kopalni tańczył na jej gruzach uwalniając nowy potencjał twórczy. Boimy się tej transformacji, bo oznacza ona śmierć nas samych tych „sprzed chwili”, takich , jakimi byliśmy do momentu danego wydarzenia (karta „Śmierć” nr.13 w Tarocie Marsylskim). A ponieważ w społeczeństwach współczesnych śmierć postrzegana jest z poziomu materii – czyli jako nieodwracalna strata – a nie z poziomu Ducha – czyli, jako wieczna przemiana i wzrastanie – wszystko, co się o nią ociera wzbudza LĘK. Lęk przed zmianą. Ten z kolei blokuje kanały dostępu do potencjału twórczego, zawęża postrzeganie i... nie umiemy znaleźć nowych wyjść, nie umiemy rzeczywistości odpowiedzieć w sposób twórczy. Wtedy przychodzi cierpienie. I to ono właśnie, ten stan zamknięcia kojarzony jest z sytuacjami „Trzynastkowymi” i tworzy silne źródło projekcji lękowych zamykając koło (karmy).

Im sprawniej, im więcej ludzi nauczy się nie wchodzić w lęk przy teście zagrożenia i uruchomi kreatywną postawę, tym szybciej „rozpuszcza się” nagromadzone przez wieki negatywne uwarunkowania myślowe i program rozwojowy dla ludzkości przyspieszy.

W poprzedni program dla ludzkości wbudowany był etos cierpienia, które stało się sado-masochisochistyczną, nieodłączną cząstką osobowości ludzkiej mieszając uczucie przyjemności z bólem, tworząc swego rodzaju narkotyk zmysłowy, uczuciowy i mentalny (czyli dotykający naszych wszystkich 3 ciał) i wciągający nas bezustannie w proces destrukcji. Wpisane ono było też w pojęcie Pracy, która mało komu nie kojarzy się dzisiaj z trudem, znojem, przymusem, obowiązkiem, wysiłkiem i nudną rutyna.
Najważniejszy element pracy (jej „trójkowość czyli twórczość, radość i braterstwo) został eliminowany. Dotychczasowy etos pracy nie zawiera pojęcia przyjemności, inspiracji i twórczej wolności. Jest głównie nastawiony na zmaganie się z materią a nie na jej twórczą i radosną transformację. Gdyby każdy z nas dotarł do tego, co tak naprawdę chciałby robić – wszyscy mieliby satysfakcjonującą pracę i znaleźliby się na właściwym miejscu (niekoniecznie niezmiennym) w funkcjonowaniu społeczeństwa. Spowodowało by to stan obfitości i poczucie bogactwa (wewnętrznego i zewnętrznego). A ten stan należy już do Ery Ducha czyli Nowej Ziemi.

Transformacja nie przechodzi przez destrukcję. Destrukcja jest aktem niszczenia – transformacja – jest procesem odzyskiwania (źródło ekologii). Często, przy jednym i drugim, dotychczasowa forma znika, ale przy destrukcji jest to rozpad totalny i bezsensowny natomiast przy transformacji jest to przemiana alchemiczna, przechodzenie w inną jakość bez strat.
Żeby „nauczyć się lekcji 13” (sformułowanie, które powinno już zniknąć z języka numerologii) trzeba po prostu wewnętrznie przestawić się na PROCES jako sposób funkcjonowania i tropić na co dzień w sobie te małe ścieżki „bezlęku”, by móc, w odpowiedniej chwili, wyjść z każdej sytuacji w sposób jej właściwy.

Liczba 14/5 – jest obszarem badania swej wolności i wolności innych. Przyciągamy więc sytuacje ekstremalnej „duszności”, zacieśnienia, poczucia „braku powietrza”, lub odwrotnie, totalnej swobody, anarchii, absurdalnego stanu bez żadnych ograniczeń (wew. czy zewn.), by przetestować w sobie „poczucie wolności”. Czym jest? Czemu służy?, Kiedy się pojawia i co powoduje? Te ekstrema mogą być skierowane na nas lub wykonywane przez nas w stosunku do innych ludzi.
Celem jest zrozumienie, że stan wolności jest stanem wewnętrznym, niezależnym od warunków i ograniczeń zewnętrznych. Do tego trzeba więc umieć przenieść akcent swej uwagi ze zmysłów na nadzmysły, z doświadczeń zmysłowych na doświadczenia wewnętrzne,. Zacząć postrzegać, że jakby „wewnątrz” materii istnieją przestrzenie niewidzialne, duchowe i odczuć ich równoważność w stosunku do świata zewnętrznego., ich oczywistość.

Sytuacja może też być odwrotna: ze stanu przebywania we własnym świecie wewnętrznym (wyobraźni, uczuć, doznań mistycznych i metafizycznych) umieć się przenosić (nietkniętym) w świat materii udrażniając kanały komunikacji między sobą a światem zewnętrznym, między sobą a innymi, między tym, co widzialne a tym, co niewidzialne.

Objawia się wtedy stan permanentnego spokoju, wewnętrznej stabilności i mocy, który pozwala przestać przywłaszczać sobie innych ( a więc i samemu bywać przywłaszczanym) i udowadniać cokolwiek komukolwiek lub sobie samemu. A wtedy pojawia się ONA – Niezmierzona Wolność bycia sobą bez drażnienia innych, autentyczność bycia i wyborów, brak oceny i ciągła komunia z otoczeniem i każdym momentem bytowania. Cokolwiek wtedy robimy – nie mamy poczucia noszenia ciężarów, nie wchodzimy w konflikty, nie staramy się przypodobać, kogoś kupić czy zyskać uznanie. Wolność nie porywa, nie wymaga, nie przeszkadza – ona jest, trwa, przepływa i wypełnia.

S.Lem w swym eseju o istocie czasu w „Wysokim zamku” mówi: „Wiedza o tym, że można całkiem inaczej, odrzucenie konieczności nieodpartej na rzecz oceanu uświadomionych technik, stylów, chwytów, sposobów – skuwa myśl i ręce wolnością wyboru (...) Istnieją wszak ograniczenia mistyczne i policyjne, lecz jeśli te drugie nie poczynają dzieł, to tylko dlatego, że policjant innych kontroluje; nie jest natchnionym funkcjonariuszem własnej sztuki, rozmodlonym w służbowych regulaminach. Zakaz musi zatem pochodzić z wysoka, granica – być objawioną, a przyjętą (...) o żadne racje ani pełnomocnictwa nie pytającym sercem (...) wyraz zaś indywidualny powstaje w największych szczelinach interpretacyjnego marginesu”

Liczba 16/7 – Obszar tej liczby zwiera w sobie pojęcie uważności w miłości i uważności w ogóle. Żeby to uzyskać trzeba dotrzeć w sobie do punktu, który jest najbliższy naszej tożsamości. Przeszkadza nam w tym nasze ego czyli fałszywa osobowość, osobowość nie przystająca do naszej tożsamości a więc nie będąca w stanie jej wyrazić. Im bardziej nasza osobowość budowana jest po to, by stać narzędziem Tożsamości w jej twórczym przejawie tym mniej jest w niej przekłamań, które są budulcem Ego. A ponieważ to otwarcie serca, rzeczywista Miłość jest jedynym kluczem do tego procesu – to przyciągane sytuacje zawierają okazję, by móc, poprzez czyjąś miłość do nas, samemu się na nią otworzyć i przyspieszyć swój rozwój. I nie chodzi tutaj o uleganie swoistemu szantażowi uczuć, w które przerodziła się tego typu sytuacja ( „nie możesz od niej (od niego) odejść, bo ona (on) cię kocha”) a którego społeczeństwo używa, bo zapomnieliśmy, że istnieje coś takiego jak wewnętrzna umiejętność rozpoznawania „tej właśnie”, „właściwej” sytuacji. Prawu „szesnastkowemu” podlegają jedynie sytuacje, gdy rzeczywiście dane spotkanie (to może być spotkanie: rodzic-dziecko, brat-siostra a nie tylko para) odbywa się na bazie rzeczywistej miłości jednego z partnerów a powierzchowności i motylkowego „skakania z kwiatka na kwiatek” – drugiego. Nie bez powodu właśnie przed 16 jest 15, które zapewnia obszar doświadczeń na umiejętność rozróżniania CO jest CZYM.

Ta powierzchowność, płytkość jest wynikiem braku dostępu do rzeczywistych wartości wewnętrznych a ten brak, z kolei, konsekwencją zbudowania grubszego lub bardziej przejrzystego ego zamiast osobowości. Jest więc szesnaście także obszarem transformacji osobowości. Często także przez chorobę. Choroba powoduje stan zawieszenia, wyjęcia z pośpiechu codzienności, doświadczanie swojego ciała na różne sposoby, odczucie jego ograniczeń i możliwości przemiany; daje poczucie „bycia słabym” i naukę proszenia o pomoc a także zapewnia proces akceptacji samego siebie przemienionego przez chorobę czy wypadek..

Sprawą, która wzbudza chyba najwięcej nieporozumień: tzw. „choroby karmiczne”. W wielu tekstach ezoterycznych spotykamy się ze stwierdzeniem: „możliwe jest szybkie wyzdrowienie o ile choroba nie jest karmiczna” lub: „jeśli osoba jest już gotowa do wyzwolenia się z problemu, który wzięła na siebie”.

Choroba jest jednym z doświadczeń naszej Jaźni. To ona, Jaźń, wybiera chorobę jako rozwiązanie pewnych problemów. Choroba zwykle jest zaproszeniem i okazją do rozwoju.
Jest jakby „listem napisanym do samego siebie” informującym o charakterze naszych problemów wewnętrznych do rozwiązania. Jeśli się zna symbolikę ciała i podchodzi się w sposób świadomy do stanu choroby, można dotrzeć do jej przyczyn (psychicznych, emocjonalnych, mentalnych) szybciej i, zrozumiawszy na czym polega problem, jakie pojęcia w naszym „programie myślenia” są przekłamane, przywrócić stan archetypalnej równowagi energetycznej, czyli zdrowia.

Różnica między chorobą a choroba karmiczną jest jedynie uprzedniości postanowień. Przychodzimy tutaj nazbierawszy skrzętnie „ślady problemów”, nierozwiązanych równań z innych żyć, by uczynić je tzw. skłonnościami, słabościami, wrażliwością na..., ułomnością. Ślady te mają służyć pracy z naszymi 3-ma ciałami w warunkach ziemskich, czyli praktycznym stosowaniem praw kosmicznych w rzeczywistości materialnej. I gdy, w trakcie codziennego pisania naszego scenariusza życia teraźniejszego, nasza Jaźń (czyli My sami) uzna, że może się nimi posłużyć, powoduje „zapadnięcie na chorobę”. Dlatego w tej samej sytuacji (np. obecność bakterii czy wirusa) jedna osoba zachoruje a inne nie, lub też, w podobnej sytuacji, właśnie ta sama osoba nie zachoruje a inne tak. Tego rodzaju rozwiązania wynikają z ciągu decyzji podejmowanych (co sekundę) przez nasze wielowymiarowe i jednoczesne JA .
Jakże często nasze „wewnętrzne dziecko” używa choroby, by zwrócić na siebie czyjąś uwagę, by zatrzymać przy sobie ukochana osobę czy terroryzować otoczenie.

Choroba karmiczna jest swego rodzaju przyrzeczeniem danym sobie i innym przed wcieleniem, że, w wypadku wejścia na określoną ścieżkę, wybrania określonej opcji scenariusza (o czym decydujemy już tutaj) zachorujemy (i to zwykle na tzw. „nieuleczalną” chorobę). Przyrzeczenie wobec innych obejmuje stan wciągnięcia ich w relacje z chorobą naznaczone pojęciami: „poświęcenia się”, „nieodwracalności”, ”odejścia”, ”śmierci”, „pozostania samym z np. piątką dzieci”, „umiejętności żegnania się, pogodzenia, przebaczenia” itp. W „obszarze rażenia” tego rodzaju chorób-misji znajdują się dziesiątki bliższych i dalszych osób, często media i całe społeczeństwa (AIDS np.), które zyskują dzięki temu okazję do ewolucji, czyli uduchowienia się, oczyszczenia swoich własnych złogów karmicznych dotyczących sposobu myślenia i czucia, dla całości podświadomości zbiorowej ludzkości.

Nasz pobyt na Ziemi, w materii, jest poszerzaniem Świadomości czyli Możliwości.
Celem „współpracy z chorobą karmiczną” jest więc także odkrycie, że to, co uważaliśmy za niemożliwe staje się możliwe za pomocą otwarcia serca i umysłu (spontaniczne samo uzdrowienia) i uczynienie, by stało się to udziałem wszystkich. Współpracując w ten sposób z chorobą (karmiczną czy nie) powodujemy „szesnastkowe” przeobrażenia EGO we właściwie skonstruowaną osobowość mająca służyć naszej wewnętrznej Tożsamości, naszemu Ja Duchowemu w przejawianiu się w rzeczywistości materialnej. Tym samym ułatwiamy też innym, którzy są już gotowi na to, ujrzeć bezpieczeństwo życia w prawdzie wewnętrznej i zdjęcie masek chroniących ich przed wyimaginowanym zagrożeniem.

Nieprzetworzenie choroby karmicznej na dany moment i użycie jej do odejścia z tej rzeczywistości jest więc logicznym ciągiem dalszym zobowiązań wobec innych (partycypujących w tym wydarzeniu), zakończeniem swojego tutaj pobytu, decyzją na ewentualną kontynuację tematu w jednym z następnych żyć lub „rozpuszczeniem” przyczyn na drodze rozwoju w innych wymiarach, gdzie istnienie nie jest oparte na prawie Przyczyny i Skutku.
Tę wieżę z EGO (karta Tarota Marsylskiego Nr. 16 :„Wieża Boga”) budujemy z lęku przed światem, gdy nie wiemy jeszcze kim jesteśmy naprawdę (nie znamy swojej Tożsamości). I tak, jak na symbolicznym obrazie karty Tarota, w sytuacjach „szesnastkowych” organizujemy sprzyjające okoliczności do zmiany fałszywej osobowości z „maski” na bardziej zgodną z nagłym objawieniem naszej wewnętrznej istoty (płomień na dole Wieży. Na ogół odbywa się to właśnie przez obecność partnera ofiarującego nam swą głęboką, nie uwarunkowaną niczym miłość (miłość 6/33), ale są też to sytuacje, które proponują nam otwarcie na tolerancję poprzez wyzbycie się zbytnich wymagań w stosunku do samego siebie i innych. Rozpuszczenie tego „węzła” szesnastkowego następuje przez akceptację innych takimi, jaki mi są; przez otwarcie serca; przez zauważenie, że obok nas istnieją inni – w całej ich różnorodności.

Liczba 19/1 – jest obszarem doświadczeń dotyczących władzy i pojęcia Hierarchii. Nasz dotychczasowy program, żeby móc się stać oparciem dla systemu patriarchalnego, zakładał, że Hierarchia jest pionowa („drabina”, „schody”, przyspieszająca „winda” itp.). W związku z tym istnieje też ktoś (coś) pod.. i nad.... oraz, że polega ona na pokonywaniu kolejnych przeszkód, wspinaniu się po szczeblach (kariery). Zakładał posłuszeństwo uznanym autorytetom (mylone często z pokorą) a więc zapewniał „wybranym” na szefa całkowitą władzę nad innymi i bezkarność. Władza była więc przedmiotem pożądania funkcja zaś szefa – wyznacznikiem pozycji. Dlatego obecność liczby 19 w obszarze oddziaływań liczbowych w Diamencie Życia (data urodzenia) czy też w obszarze narzędzi indywidualnych (czyli imion i nazwisk) wskazuje na konieczność zrozumienia takich pojęć jak: „władza”, „autorytet”, „hierarchia” na nowo, w nowym kontekście.
Pamięć uczestnictwa w traumatycznych doświadczeniach zawierających nadużycia władzy może przyciągnąć podobne sytuacje, byśmy mogli zrozumieć, że ten najlepiej kieruje, kto najlepiej służy. 19 – to „syndrom” Króla Maciusia Pierwszego, który stał się swym własnym poddanym, żeby móc być prawdziwym Królem, królem, który wykorzystuje swa funkcję, by opiekować się swym ludem, znając jego rzeczywiste potrzeby nie zaś rządzi i korzysta z przywilejów despoty.

Nowa wizja pojęcia hierarchii jest sferyczna. Oznacza to, że w przestrzeni sfery (jak gwiazdy na „kopule Nieba”) nie ma „wyżej-niżej”, nie ma lepszych i gorszych. Każdy jest inny. Zmienia się jedynie odległość w zależności od naszego punktu, w którym się znajdujemy a więc możliwości oglądu i współuczestnictwa. Zmienia się też charakter związków i współpracy a także indywidualna emanacja (czyli rozwój). Ważna jest w tym nowym podejściu otwartość serca i umysłu, uniwersalność myślenia, empatia i płynność przy całkowitym jednoczesnym panowaniu nad własnym losem czy przedsięwzięciem. Kompetencja i pokora. Duchowość i otwarcie na nowe idee połączone z umiejętnością korzystania z doświadczeń przeszłości. Tzw. „Nowy Szef” ma zawsze na celu potrzeby swych współ-pracowników, zna miejsce swego przedsięwzięcia w całości a jeśli nie jest dosłownie szefem – w żadnej sytuacji nie wchodzi w zależności i konflikty konkurencji i władzy, lecz szuka autorytetu w sobie uruchamiając bezustanny impuls poznawczy, nie zastygając w dotychczasowych przekonaniach, poglądach, wypracowanych sposobach i rutynie.

Liczba 26/8 – W tej Liczbie, najmniej zrozumiałej w swej funkcji, jedynej, w szeregu Liczb Karmicznych, pochodzącej z poziomu "dwudziestki", jest zawarty zarówno potencjał "przymusu" wewnętrznego jak i miłości; współpracy i wywiązywania się z obowiązków. Jest to Liczba o charakterze jednocześnie dharmicznym jak i karmicznym.
Jej Karmiczność znajduje się w zobowiązaniu "zakontraktowanym" przed przyjściem Tutaj (i to zobowiązaniu nieodwołalnym, najwyższym) a jej dharmiczność - to umiejętność bycia tam, kiedy i po co trzeba. W Astrologii funkcjonuje specyficzny układ Planet, który, gdy pojawia się w kosmogramie, nazywany jest "Palcem Bożym". W Numerologii to właśnie wibracja 26 jest takim numerologicznyym Palcem Bożym. Jest to umowa z Esencją Boską, że tak będzie się budowało swój scenariusz życiowy, żeby obiecane spotkania się odbyły, gdyż każde z nich (przyjemne czy nie) jest obliczone na rozwój uczestniczących w nim osób. Spotkania nasze z innymi a także spotkania innych między sobą za naszą sprawą. Te spotkania mogą by ć na życie ale i mogą trwać chwilę (w oczekiwaniu na wizytę, podczas koncertu, noc we wspólnej sali noclegowej schroniska młodzieżowego, przypadkowa rozmowa itp.). Chodzi o energetyczny kontakt osób, który ma uruchomić następne wydarzenia lub by być chwilą energetycznej wymiany informacji z doświadczeń.

„Karmiczność” problemów wyrażonych liczbami 13,14,16,19 i 26 jest więc kumulacją podstawowych nieporadności ludzkości zawartych w obszarach doświadczeń generowanych przez pojęcia PRACA – ŚMIERC, WOLNOŚĆ, MIŁOŚĆ-TOLERANCJA-DOSKONAŁOŚĆ, WŁADZA-SŁUŻBA oraz SPRAWIEDLIWOŚĆ, które są naszymi kluczami do ewolucji. Bez dotarcia do ich pierwowzoru energetycznego za pomocą zrozumienia nie przejdziemy do obszaru nowej Ziemi.
Usubtelnienie warunków energetycznych Ziemi, otwarcie jej kanałów nadzmysłów umożliwia otwarcie naszych nadzmysłów (i na odwrót) i używanie ich a więc przygotowuje do procesów Alchemicznych, skoków sub-kwantycznych (nieciągłych) w naszej ewolucji . Uran, który zapładnia Rewolucje, będąc planetą Nowej Ery, uruchamia już więc „ciche rewolucje umysłów” czyli proces przewartościowań wewnętrznych. Zaowocują one tzw. „nowym paradygmatem myślenia” a ten wygeneruje nową rzeczywistość. I to już się dzieje – mniej lub bardziej zauważalnie , w zależności od możliwości postrzegania i chęci świadomego, aktywnego uczestnictwa w zmianach. Któregoś „ranka” obudzimy się po prostu w Nowej Ziemi jak Motyl, zapominając, że w ogóle istniała poprzednia Ziemia, jak motyl zapomina, że był przed chwilą gąsienicą.

2005-09-18 Czarmińska Natasza
Numerologia a Rozwój Duchowy
Abra
 
Posty: 18
Dołączył(a): 21 cze 2010, o 12:04

Powrót do Liczby

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron